Eleganckie Pogaduchy – Kacper Kurowski HORDE

Cześć Kacper, na początek chcielibyśmy Cię lepiej poznać, kim jesteś i dlaczego postanowiłeś zająć się produkcją kosmetyków?

Cześć,
po pierwsze jestem szczęśliwym mężem i ojcem, po drugie szczęśliwym facetem, który robi to co kocha i może się w tym realizować, a po trzecie jestem wielbicielem żelek Haribo (ale tylko tych czerwonych), mocnej, czarnej kawy i dobrego whisky oraz mocnego rockowego brzmienia. Jednak świat HORDE ani nie zaczyna, ani nie kończy się tylko na mnie. 🙂 Ja stanowię w tym zespole 50%, drugie 50% to Dominika, z którą nie tylko budujemy HORDE ale również swoje życie prywatne. 🙂

Pomysł na tworzenie kosmetyków, jak to zwykle bywa w genialnych rozwiązaniach 🙂 wziął się z potrzeby. Od 15 roku życia borykałem się z bardzo poważnymi problemami dermatologicznymi twarzy i pomimo kilkunastu lat chodzenie po lekarzach, silnych terapiach, nie przyniosło to żadnych większych rezultatów. Pewnego dnia przeglądając internet trafiłem na jakiś zagraniczny blog, w którym znajdowała się historia podobna do mojej z tym, że zakończona sukcesem. Autor w niej zrezygnował z dotychczasowych kosmetyków i zaczął wyrabiać swoje własne, ale bez tłuszczów zwierzęcych, drażniących składników czy wypełniaczy i pomogło. Postanowiłem więc spróbować. Niestety już na pierwszym kroku zderzyłem się ze ścianą, ponieważ na rodzimym, polskim rynku nie mogłem znaleźć na tyle bezpiecznych kosmetyków, które mogłyby mi pomóc. Nie poddałem się jednak i znalazłem je za granicą, a dokładnie mówiąc w Stanach. Zamówiłem sobie pierwszą paczkę z kosmetykami i faktycznie po kilku tygodniach moja skóra na twarzy znacząco zaczęła się poprawiać. Wciąż jednak po głowie chodziło mi pytanie dlaczego takich kosmetyków nie można kupić w Polsce – i tak narodził się pomysł. 🙂

Z czasem, mój pomysł przerodził się również w realizację marzenia o zapuszczeniu brody, co przy problematycznej skórze było praktycznie niemożliwe. W ten sposób stworzyłem (na początku testując na sobie) pierwsze kosmetyki do brody. Później poszło już z górki – założenie firmy, laboratoria, badania, szukanie specjalistów, którzy wesprą mój projekt aż do dziś, gdzie za pojedynczym kosmetykiem stoi kilkanaście osób i każda z nich jest dla mnie absolutnym mistrzem w swojej dziedzinie. To co niezmienne to cel i misja – stworzyć najlepszy i bezpieczny kosmetyk, żeby nikt w przyszłości nie przechodził przez to piekło wstydu i kompleksów związanych ze swoją skórą co ja.

Horde

Skąd wzięła się nazwa HORDE? Co ona tak naprawdę oznacza?

Długo zastanawialiśmy się nad nazwą, ponieważ chcieliśmy, żeby była ona odzwierciedleniem naszej wizji i misji firmy, oraz zawierały się w niej ważne dla nas atrybuty. I tak: „Hjort” z języka duńskiego oznacza jelenia, a „Verde” z łaciny oznacza kolor zielony. Co początkowo w połączeniu dało nam Hjorte. Jednak jako, że od wizji firmy postawiliśmy na silną, dominującą i bardzo męską markę musieliśmy nazwie tej dodać więcej charakteru i pazura dlatego zdecydowaliśmy się usunąć litery „j” oraz „t” i wstawienie twardej litery „d” i tak powstało HORDE.

Sam wybór konkretnie tych dwóch języków też nie był przypadkowy. Skandynawia bezpośrednio kojarzy się z czystym naturalnym środowiskiem, natomiast łacina to bazowy język w jakim układa się skład kosmetyków.

I tak z ponad dwumiesięcznej pracy nad nazwą oraz wizerunkiem firmy powstało HØRDE, z którego cały czas jesteśmy bardzo dumni i uważamy, że jest najsilniejszym polskim brandem w kosmetykach.

 

Obecnie Twoim miastem rodzinnym jest Kalisz, wiem, że często przemycasz w projektach różne ciekawostki związane z miastem. Opowiedz nam o nich.

Tak, na co dzień mieszkam w Kaliszu i faktycznie w kilku kosmetykach pojawiły się odniesienia do tego miasta, jak np. nawiązanie do kaliskiego szlaku bursztynowego w serii Smoky Amber, która właśnie pachnie żywicznym bursztynem czy podanie w serii Black Circle szerokości geograficznych Kalisza. Ale to nie wszystko 🙂 w każdym z naszych produktów zawarliśmy jakieś Easter Egg’i i przyznam szczerze, że wciąż nie zostały one przez brodaczy odkryte. Więc póki co, nie wychylamy się i wciąż dajemy szansę dla najbardziej cierpliwych i uważnych poszukiwaczy. 🙂

Warto też nadmienić, że część tych nawiązań wyjdzie dopiero z czasem ponieważ nasze linie oraz serie kosmetyków oraz ich połączania mamy zaplanowane z dużym wyprzedzeniem. Zależy nam, by po roku czy nawet dwóch, nagle z dwóch różnych kosmetyków ułożył się jeden wspólny „obraz”. Także, każdy nasz produkt jest tak samo ważny– również te limitowane 😉 , i stanowi filar na którym powstaje cała marka.


 

Twoje serie kosmetyków Lumberjack, Smoky Amber oraz Black Circle podbiły serca brodaczy. Masz nosa do tworzenia ciekawych i niepowtarzalnych zapachów. Jak długo pracujecie nad powstaniem idealnego kosmetyku?

Tworzenie kosmetyków jest wielowymiarowe i nie ma tu jednego, z góry określonego szablonu. Jednak, kluczowym elementem jest faza idei i chęć rozwiązania konkretnego problemu. Do fazy idei podchodzimy bardzo poważnie i rzetelnie. Budujemy wówczas nową wizję, tak jakbyśmy budowali od podstaw zupełnie nową markę. I ta wizja czasem po dwóch miesiącach zbierania inspiracji, czerpania z różnych źródeł potrafi przyjść do nas nagle i objawić się w całej rozciągłości, od zapachu, po już gotowe etykiety i nazwę. Jednak bywa również, że idea to wynik regularnej „burzy mózgów” i tworzenia całości systematycznie – element po elemencie.

Następnie przechodzimy do blind testów przeprowadzanych na naszych panelistach (ważne, każdy z nich ma inny rodzaj brody, skóry i preferencji) i po zebraniu wypełnionych formularzy, zacieśniamy kosmetyków wybór i ponawiamy testy, i tak w kółko aż do wyłonienia lidera, nad którym później pracujemy dopieszczając w nim każdy szczegół. Kosmetyk znów wraca do blind testów i po jednogłośnym wyborze naszego lidera, w końcu kierujemy go na badania 🙂

Jeżeli chodzi o zapachy, to jest to chyba najczęstszy komplement jaki słyszymy od naszych klientów. Kolejnym (choć nietrafionym) komplementem co do zapachów, jest fakt, że często ryzykując z nietuzinkowym doborem nut zapachowych „przecieramy szlak”, a jak kosmetyk zyska popularność i swoich wielbicieli, to zapach coraz częściej jest kopiowany przez inne firmy. Co jednak zbytnio nas nie dotyka, ponieważ zapach – jak dobry by nie był – jest tylko jednym z elementów kosmetyku, a klienci są świadomi i widzą, oraz wiedzą dlaczego kopiuje się cudzą pracę. 😉

Co do wrażliwości na zapachy to jest to zdolność, która w mojej rodzinie jest obecna od pokoleń i jestem przekonany, że nie da się tego nauczyć czy wyrobić. U mnie zapach zawsze rodzi się w głowie po czym miksuję go z innymi nutami i tak powstają szalone wizje, które często spalają na panewce, jak np. … w sumie aż boję się napisać tutaj cokolwiek, ponieważ nie wiadomo kto przeczyta ten wywiad i co z niego wyciągnie „dla siebie”. 😉 Najważniejsze, że cześć moich pomysłów staje się hitem i później trafia do kosmetyków, a następnie prosto w serca naszych klientów.

Kosmetyki HORDE

 

Jakieś nowości szykują się dla brodaczy? Jakaś kolejna ciekawa linia kosmetyków pojawi się na rynku w niedalekiej przyszłości? A może jakiś nowy kosmetyk?

Tak, ale wiesz, że nie mogę Ci powiedzieć 🙂

 

Niedawno wprowadziłeś na rynek pierwszą w Polsce linię kosmetyków dedykowaną do krótkiego zarostu HORDE Alpha i Omega. Czym te kosmetyki różnią się od innych do pielęgnacji brody?

Oj, tutaj mógłbym naprawdę się rozpisać.
Spróbuję jednak odpowiedzieć najkrócej jak się da 🙂
Sam pomysł / potrzeba na stworzenie kosmetyków do krótkich bród wzięła się od naszych klientów, dla których olejek był zbyt tłusty a balsam nie nadawał się do skóry pod zarostem. Tak oto, szybko zrozumieliśmy, że potrzeby długich bród są skrajnie różne od krótkiego zarostu, a kosmetyki są dla obu grup jednakowe.

Horde Alpha Omega - kosmetyki do krótkiego zarostu

Po pierwsze w długich brodach zależy nam na ich ułożeniu, w krótkim zaroście ta potrzeba nie występuje, ergo – nie ma potrzeby stosować w składzie wosków. Przy pielęgnacji krótkiego zarostu stosowanie olejków jest problematyczne ponieważ mocno je widać. Korzystając z balsamu Omega nie masz tej potrzeby, ponieważ balsam wcierasz też w skórę jak olejek, co w twardych balsamach jest nie do pomyślenia. Każdy kto zapuszczał brodę wie, jak bardzo może kłuć i drapać krótki zarost, a w tej sytuacji nałożenie twardego balsamu może tylko pogorszyć sprawę. Omega natomiast posiada w swoim składzie kompleks składników, które likwidują stany zapalne, podrażnienia oraz działają przeciwbakteryjnie, przynosząc jednocześnie ulgę.

Szampon do krótkiej brody Horde Alpha to znów zupełnie inny produkt od klasycznych szamponów do brody. Do dłuższych bród też go polecamy, ale raczej nie do wymywania kosmetyków woskowych. Największą zmianą jest tutaj minimalne użycie surfaktantów, których zadaniem jest wymywanie brody. Dzięki temu szampon jest niezwykle delikatny i nie będzie podrażniał skóry. Postawiliśmy tu na znaczne wzbogacenie formuły np. w sok z aloesu czy w oczar wirgilijski, które będą koiły i dezynfekowały skórę oraz likwidował stany zapalne.

 

Ink Rebel to projekt skierowany do ludzi wytatuowanych. Na rynku pojawiły się kremy do codziennej pielęgnacji tatuażu. Dlaczego Twoje kosmetyki są takie wyjątkowe? Co się w nich kryje?

Ink Rebel to wszystkie zalety płynące z masła i kremu do tatuażu razem wziętych, jednak pozbawione ich wszystkich wad. Kiedy zrobiłem swój pierwszy tatuaż, to tuż po jego wygojeniu szukałem czegoś bardzo odżywczego więc wybrałem masło do tatuażu. To co jednak od razu mnie w nim uderzyło to fakt, że było bardzo tłuste, ciężkie i wszystko wokoło było nim utłuszczone, ale faktycznie było odżywcze. Postanowiłem więc sięgnąć po krem i tutaj wybór już nie był taki prosty ponieważ kierowałem się głównie składem. Ale summa summarum wybrałem dwa. Były to zupełnie inne kosmetyki. Wprawdzie dosyć szybko się wchłaniały, ale jeden z nich zapychał skórę i był tłusty, drugi natomiast – miałem wrażenie, że po godzinie traci wszystkie właściwości i wręcz wysusza skórę.

Pozbierałem opinię z rynku, posłuchałem klientów, odwiedziłem kilka studiów tatuażu i rozpisałem sobie wszystkie plusy maseł i wszystkie plusy kremów. Analogicznie z drugiej strony rozpisem ich minusy i na tej podstawie stworzyliśmy kremy do tatuażu Daily care, które badaniami mają udowodnione nawilżenie skóry do 12h. Przy tym szybko się wchłaniają i nie są tłuste – czego dowodem też może być fakt, że część kobiet używa ich jako bazę pod makijaż.

Ink Rebel kosmetyki do pielęgnacji tatuażu

Jak już analizowałem branżę kosmetyków do tatuażu to moją uwagę zwrócił też problem z zabezpieczeniem skóry przed szkodliwym działaniem promieniowania UV, a chwilę później pojawiły się plotki o tym, że jedna z firm na chwilę musiała wycofać swój krem z filtrem ponieważ deklaracje na pudełku nie miały pokrycia z rzeczywistością. Potraktowaliśmy to jako wyzwanie 🙂

Faktycznie niełatwo było stworzyć świetny krem z filtrem, tym bardziej, że wysoko sobie podnieśliśmy poprzeczkę. Jednak daliśmy radę i długo nikt nas nie przebije 🙂

Nasz krem ma filtr SPF50+ (potwierdzony badaniami) oraz został dodatkowo wzbogacony o Fotoutrwalacz, który wydłuża działanie filtrów poprzez ograniczenie ich degradacji przy kontakcie ze słońcem – a tak właśnie zachowują się pozostałe kremy z filtrem, które nie mają tego składnika. Dodatkowo wzbogaciliśmy krem o właściwości odżywcze i natłuszczające, zabezpieczając przed nadmiernym odparowywaniem wilgoci ze skóry i to wszystko bez bielenia skóry i tłustych formuł.

 

Wszystko co robisz wygląda bardzo dobrze i profesjonalnie. Jakimi nagrodami i wyróżnieniami możesz się pochwalić?

To jest bardzo delikatny temat, ponieważ nie wiem jak u innych, ale jak ja dostaję zaproszenie do wzięcia udziału albo wystawienia naszych kosmetyków w jakimś konkursie to zawsze wraz z taką wiadomością otrzymuję cennik ile kosztuje zajęcie poszczególnych miejsc na podium. Dlatego takie nagrody i konkursy nic dla mnie nie znaczą i nie biorę w nich udziału na takich warunkach. Ale mam faktycznie 2 wyróżnienia i o dziwo nie było to połączone z żadnymi opłatami 🙂 i jest to Men’s Health PRODUKT ROKU 2021 dla balsamu Black Circle oraz dla kremu SPF50+ z Fotoutrwalaczem dla zapachu Śliwka-Marakuja i tu zostały nasze kosmetyki wyróżnione na podstawie tego co sobą reprezentują.

 

Czy HORDE zobaczymy w tym roku na jakiś targach w Polsce?

Bardzo byśmy chcieli ponieważ bardzo wiele dla nas znaczy kontakt z drugim człowiekiem, wymiana spostrzeżeń i rozmowa. Chcielibyśmy też dać się poznać i zaprezentować nasze kosmetyki szerszemu gronu, ale jak wiadomo póki co wszystko jest pod znakiem zapytania i musimy czekać na odpowiednią dogodność. Jak tylko pojawi się możliwość, to zapewne skorzystamy z niej. 🙂


 

Jesteś wielkim fanem amerykańskiego futbolu NFL, muzyki rockowej oraz sztuk walki. Czy znajdujesz jeszcze czas dla siebie?

Od kiedy prowadzimy HORDE to najcenniejszą walutą okazał się czas i bardzo mądrze trzeba nim dysponować, bo nie zostaje go zbyt wiele. Jednak znalazłem podczas tego sezonu kilka godzin, żeby obejrzeć zmagania w NFL i jak tylko wyleczę uraz barku, to zamierzam zapisać się do lokalnej drużyny i wrócić na Krav maga. Obawiam się, że to już chyba wypełni mój wolny czas. 🙂 Choć cały czas też chodzi mi po głowie, żeby wrócić do gry na perkusji, jednak to wciąż leży w sferze marzeń – które oczywiście należy mieć – bo jak widać na przykładzie HORDE, marzenia są po to, żeby je realizować.

Przeczytaj pozostałe wywiady z serii Eleganckie Pogaduchy